Facebook RSS Kanał YouTube

Drużyna Dobrze Zorientowana

W sobotę, 14 listopada 2015, ekipa Kobiet na Medal wybrała się na Wyrypę…

 

Niech nazwa nikogo nie zmyli, bo Wyrypa, to III Kaczawski Maraton na Orientację w pięknych, ale mało znanych Górach Kaczawskich. Jak wiadomo listopadowa aura jest nieprzewidywalna, dlatego tym razem nasze dzieci zostały w domu.

 

 

Na tę imprezę wybraliśmy się w piątkę, tzn. klan Fałowskich – Gosia z mężem Wojtkiem i jego brat Rafał z żoną Wiolą oraz jedyna osoba w tym towarzystwie nosząca inne nazwisko – Ola :)

 

 

Podzieliliśmy się na dwa zespoły: Ola, Gosia i Wojtek zmagali się z trasą pieszą 25 km, a Wiola i Rafał wybrali trasę rowerową 75km. Pierwsi na starcie o godzinie 10.00, przed bazą rajdu w Świerzawie, stanęli rowerzyści Wiola i Rafał, a wraz z nimi jeszcze 5 zawodników.

 

 

Nasza trójka wystartowała godzinę później, razem z 70 innymi zawodnikami. Tym razem na trasie zawodów nie było odcinków specjalnych, a do zaliczenia były jedynie 4 punkty kontrolne, rozmieszczone przy drogach asfaltowych. Pogoda szczęśliwie dla nas była całkiem niezła, bo nie padało, przeszkadzał nam tylko trochę silny wiatr.

 

 

Tuż po starcie okazało się, że wybraliśmy inną niż większość zawodników,  kolejność zaliczania punktów kontrolnych. My udaliśmy się na północ drogą wojewódzką w kierunku PK33. W tym czasie reszta zawodników skierowała się na wschód do PK35. Nasza opcja wydała nam się znacznie korzystniejsza. Po pierwsze, chcieliśmy mieć szybko z głowy niezbyt przyjemny bieg wzdłuż ruchliwej jezdni, a po drugie dzięki temu na początek było po płaskim, a nie pod górę.

 

 

Szybko dotarliśmy do PK33, a następnie, po krótkim powrocie tą samą drogą do mostku, przekroczyliśmy rzekę Kaczawę i skręciliśmy w las. I tu zaczęło się to, co tygryski lubią najbardziej, czyli zniknęła droga, która według mapy powinna tam być i zaczęło się nawigowanie oraz marsz wąskimi „sarnimi” ścieżkami wzdłuż strumienia.

 

 

Okazało się jednak, że ktoś z naszych konkurentów już tam był przed nami, bo znaleźliśmy telefon (który już do końca rajdu „informował” nas o naszym tempie, głosem pani z Endomondo). Niedługo po tym dotarliśmy do PK34, ale właściciela telefonu nie udało się nam dogonić,  aż do mety.

 

 

Dotarcie do następnego PK32 było już znacznie łatwiejsze, bo wszystkie leśne drogi zaznaczone na mapie udało nam się odszukać w terenie. Pojawili się też zawodnicy biegnący w przeciwnym kierunku, czyli ci, którzy wybrali inną kolejność zaliczania punktów kontrolnych. Był to dla nas znak, że jesteśmy w połowie dystansu.

 

 

Miałyśmy nosa obierając odwrotny kierunek biegu niż przeważająca większość startujących, ponieważ ta druga połowa była już znacznie łatwiejsza, bo od PK32 do mety zostało nam już tylko 10km i to w większości z górki! Mieliśmy jeszcze tylko po drodze ostatni punkt kontrolny do zaliczenia. Większość tego dystansu pokonaliśmy głównymi asfaltowymi drogami, mijając po drodze dwie wsie: Kondratów i Rzeszówek.

 

 

Po 3 godzinach i 37 minutach od startu zameldowaliśmy się w bazie rajdu w Świerzawie zajmując 21 miejsce. Potem było już tylko oddanie zgubionego telefonu, prysznic i przyjemnie ciepły makaron oraz oczekiwanie na naszych rowerzystów, którzy na metę przybyli 2 godziny po nas. Zajęli 4 miejsce w kategorii open, a Wiola 1 miejsce w kategorii kobiet.

 

 

Kaczawską Wyrypę (obok majowej Rudawskiej) podsumowujemy z dużym zadowoleniem: miła atmosfera, dobra organizacja i przeuroczy najmłodszy członek ekipy orgów Gabryś sprawili, że i tę Wyrypę wpisujemy jako stały punkt naszych biegowych wyczynów :) A tutaj link do naszego śladu 

 

Ola Wodzicka

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
TRASA jest KOBIETĄ - mamy dowód
Data: 03/03/2016

W czwartkowy wieczór Ola zapytała czy nie wybiorę się pobiegać po lesie. Znaczy się czy nie pojadę na Rajd "Róża Wiatrów" do Puszczy Zielonka, na trasę „lajtową” ...