Facebook RSS Kanał YouTube

MOJA WIELKA PĘTLA IZERSKA

Swoją przygodę z bieganiem zaczęłam 18 lipca 2012 roku, a niemalże dokładnie rok później przyszło mi stanąć na starcie...

 

...mojego pierwszego w życiu półmaratonu i to w dodatku górskiego. Wszystko przez to, że nie przepadam za tłumem i długimi biegami po asfalcie w mieście.

 

              widok w kierunku Karkonoszy

 

Gdy w kwietniu tego roku dotarła do mnie informacja o pierwszej edycji Wielkiej Pętli Izerskiej pomyślałam bardzo nieśmiało, że fajnie byłoby w niej wystartować. Zwłaszcza, że z terenami Szklarskiej Poręby jestem bardzo emocjonalnie związana, bo w czasach licealnych i studenckich jeździłam tam kilka razy w roku na narty biegowe i piesze wyprawy z plecakiem. Kolejnym impulsem do wzięcia udziału w tym biegu był pomysł, aby w ten sposób ukoronować okrągły rok mojego biegania.

 

W kwestii czy się na to porywać skonsultowałam się z Ireną, a z rodziną czy pojadą mi kibicować. Irena zapewniła mnie, że dam radę i zachęciła do częstszych i intensywniejszych treningów, a dzieci i mąż ucieszyli się na myśl o wakacyjnym weekendzie w górach, zwłaszcza że dla uczestników biegu przewidziano promocyjne ceny biletów wstępu do Dinoparku.

 

Pod koniec maja podjęłam więc ostateczną decyzję o starcie i zapisałam się na bieg. Zgodnie z zaleceniami Ireny biegałam 3 razy w tygodniu i bez marudzenia ćwiczyłam skipy na treningach Kobiet na Medal. Namawiałam też mojego brata Grzesia i jego świeżo poślubioną żonę Kasię do startu, ale oni zdecydowali się na półmaraton w ramach I Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich z Lądka Zdroju do Złotego Stoku, który odbywał się dokładnie w tym samym czasie.

 

Do Szklarskiej Poręby miałam więc jechać bez wsparcia innych znajomych zawodników, co napawało mnie lekkim lękiem. Na szczęście tydzień przed startem na biegu Parkrun poznałam Gosię, która też miała biec w Wielkiej Pętli Izerskiej, więc na linii startu nie będę sama.

 

Na sześć dni przed biegiem pokonałam najdłuższy w swoim życiu dystans ok. 16km po pagórkowatych okolicach Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie mieszka rodzina mojego męża. Bieg zajął mi dokładnie 2 godziny i czułam się po nim bardzo dobrze, co napawało mnie nadzieją, że za tydzień powinnam dać radę zmieścić się w limicie 3 godzin. Przez kolejne dni, zgodnie z zaleceniami Ireny, pozostało mi tylko faszerowanie się makaronami i odpoczynek przed startem.

 

            najlepsi na świecie kibice = Filip i Justyna w parku w Bukowcu :)

 

Do Szklarskiej Poręby wyruszyliśmy w piątek rano, po drodze zaplanowaliśmy wycieczkę krajoznawczą. Miał to być spacer po parkach Kotliny Jeleniogórskiej. Historia ogrodów to nasze „zboczenie” zawodowe, bo oboje z Rafałem jesteśmy architektami krajobrazu. Gdy przejeżdżaliśmy przez Rudawy Janowickie i dzieci zobaczyły skałki postanowiliśmy jednak trochę zmodyfikować plany i wybrać się w Sokoliki. Z parków w Dolinie Pałaców i Ogrodów zdążyliśmy odwiedzić tylko Bukowiec, by stwierdzić, że przez 5 lat odkąd byliśmy tam ostatnio bardzo wiele się zmieniło, oczywiście na lepsze. W parku przeprowadzono rewaloryzację i wytyczono ścieżkę dydaktyczną, dzięki której przypadkowi turyści mogą dowiedzieć się więcej o tym niegdyś najpiękniejszym założeniu krajobrazowym w Prusach. Na miejsce dotarliśmy późnym popołudniem. Po obiedzie, na który był oczywiście makaron, poszłam odebrać numer startowy.

 

Nie spałam dobrze tej nocy, rano dopadła mnie trema. Dopiero, gdy słuchając radia podczas rozgrzewki usłyszałam jak mój ulubiony pan Niedźwiecki, znany miłośnik Szklarskiej Poręby i okolic, powiedział o Wielkiej Pętli Izerskiej nerwy trochę odpuściły.

 

                 z Gosią przed startem

 

Potem wśród zawodników spotkałam Gosię i razem udzieliłyśmy krótkiego wywiadu dla lokalnej telewizji :o) No i wreszcie nadszedł moment startu, tłum biegaczy ruszył, ja przezornie zajęłam pozycję w „ogonie”, bo przecież przyjechałam tu walczyć tylko i wyłącznie sama z sobą.

 

       chwilę po starcie

 

Biegło mi się dobrze nawet dałam radę pokonać pierwszy podbieg truchtem. Trasa pomimo, że to bieg górski nie była bardzo trudna, wiodła po asfaltowych i szutrowych drogach leśnych, które z resztą dobrze znam. Jedyne niebezpieczne fragmenty to dwa dość strome zbiegi po bardzo kamienistej nawierzchni. Ja na szczęście pokonałam je bez upadku, ale niektórzy wbiegali na metę ze śladami bliskiego kontaktu z podłożem.

 

       Gosia finiszuje

 

Po godzinie od startu byłam w Jakuszycach (ok. 9km), po kolejnych 45 minutach na najwyższym punkcie trasy czyli kopalni kwarcu „Stanisław” (ok. 14km) wtedy wiedziałam już, że na pewno zmieszczę się w czasie, bo do pokonania zostało mi już tylko 7 kilometrów cały czas z góry.

 

           mój finisz

 

Nogi mnie niosły, mijani po drodze turyści klaskali i w ogóle nie czułam zmęczenia. Nawet nie wiem kiedy wpadłam na metę gdzie czekał medal i troje najlepszych kibiców pod słońcem.

 

              moi Kibice w komplecie - zdjęcie na Sokoliku Dużym

 

Udało mi się ukończyć bieg z czasem 02:34:23 jako 410 na 450 startujących, co uważam za jeden ze swoich największych sukcesów życiowych.

 

     szczęśliwa z medalem

 

Po biegu, ku mojemu zdziwieniu, wcale nie byłam umierająca. Nogi owszem bolały, ale dałam radę dojść ponad kilometr pod górkę do samochodu, a wieczorem obejść cały Dinopark z dziećmi.

 

Następnego dnia wybraliśmy się do Świeradowa Zdroju i wjechaliśmy kolejką gondolową na Stóg Izerski.

 

gondolą na Stóg Izerski

 

Sześciokilometrowy spacer do i z wieży widokowej na sąsiednim Smreku to był świetny masaż dla moich nóg. I tak dobiegł końca nasz rodzinny wyjazd połączony z moim debiutem w półmaratonie, być może przyjdzie nam powtórzyć go za rok.

 

         Dinopark i wieża widokowa na Smreku

 

Załączam również link do artykułu w Nowinach Jeleniogórskich: http://www.nj24.pl/article/udany-polmaraton-w-szklarskiej-porebie

 

Ola Wodzicka

 

 

PS. NAGRODY czekają! Nie zapomnijcie oddać swoich głosów:

  • poniżej pod tekstem lub
  • "lajkując" pod tekstem na facebook'u

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
Dlaczego biegającego traktuje się jak „zmotoryzowanego”?
Data: 21/08/2014

Dopadł mnie nieprzyjemny ostatnio incydent podczas biegania w mieście, zaznaczę poruszałam się po CHODNIKU.

Kalendarz imprez biegowych

zobacz więcej
24. BIEG SOLIDARNOŚCI
Data: 06/09/2014

Gdzie: Wrocław

Długość biegu: 5.2km

Strona organizatora