Facebook RSS Kanał YouTube

Kobiety dobrze zorientowane :)

W samym środku długiego majowego weekendu ekipa Kobiet na Medal wybrała się do Janowic Wielkich na Rudawską Wyrypę czyli IV Górski Ekstremalny Maraton na Orientację. 

 

Ekipa Kobiet na Medal: Gosia, Ola i Wojtek

 

Szczęśliwie dla nas w tym roku po raz pierwszy organizatorzy oprócz tras pieszych na dystansach 100 i 50km dołożyli również trasę na miarę naszych możliwości czyli 25km. Na tą imprezę wybraliśmy się rodzinnie tzn. Ola z mężem Rafałem i córką Justyną i synem Filipem oraz Gosia z mężem Wojtkiem i synem Krzysiem. 

 

Justyna, Krzyś i Filip

 

Podczas kiedy dwie mamy i jeden tata zmagali się z trasą, drugi tata - Rafał wybrał się na spacer z dziećmi. Żeby im się zbytnio nie nudziło dostali od organizatorów mapę i oprócz zwiedzania ruin zamku Bolczów tak jak biegacze szukali w górach punktów kontrolnych. 

 

Mali zorientowani ;)

 

Trasa Rudawskiej Wyrypy podzielona została na 2 odcinki tzw. dużą pętlę z trzema punktami kontrolnymi zaznaczonymi na mapie turystycznej oraz tzw. odcinek specjalny z 6 punktami zaznaczonymi na bardziej szczegółowej mapie do biegów na orientację. Kolejność zaliczania odcinków i poszczególnych punktów kontrolnych była dowolna. My wybrałyśmy tak jak mąż Gosi Wojtek (bardziej doświadczony od nas uczestnik tego typu imprez) najpierw zaliczenie tzw. dużej pętli, a później odcinka specjalnego. 

 

Nasza trasa

 

Jako pierwszy postanowiliśmy zaliczyć PK24 położony na północny-zachód od Janowic Wlk. Ruszyliśmy razem z Wojtkiem, ale on szybko zostawił nas w tyle  - jednak wcale nie na długo :) Dość szybko okazało się, że sieć dróg na naszej mapie nie jest dostatecznie dokładna i kompas poszedł w ruch. Dzięki niemu udało się nam dokładnie wyznaczyć azymut (czyli pożądany kierunek biegu) a to pomogło nam od razu trafić na właściwą kępę drzew, gdzie ukryty był punkt kontrolny. Nie udało się to Wojtkowi, bo pomimo, że zaraz po starcie zostawił nas z tyłu, dłużej szukał tej właściwej kępy drzew i ten punkt kontrolny zaliczył tuż po nas. 

 

Ola na PK24 i Gosia na PK21

 

Razem ruszyliśmy w kierunku następnego punktu i znów oczywiście Wojtek pognał zostawiając nas w tyle. My przyjęłyśmy taktykę, że do następnego punktu dostaniemy się nie najkrócej ale najwygodniej. Punkt był na sporej górce i uznałyśmy, że drapanie się na nią najkrótszą drogą po stromym zboczu i przez las nie ma sensu. Lepiej obejść ją trochę ale do punktu trafić prościutką drogą po nieco łagodniejszym stoku. 

 

Tu również okazało się, że nasze rozumowanie miało sens, bo przy punkcie spotkałyśmy zmęczonego Wojtka, który drapał się najkrótszą drogą. To jednak okazało się nasze ostatnie spotkanie na trasie. Do następnego punktu miałyśmy początkowo z górki aż do przekroczenia rzeki Bóbr. 

 

Zmagania z drutem kolczstym

 

Później znów wspinaczka, a do tego przygoda, bo na drodze stanęło nam pastwisko ogrodzone drutem kolczastym. Przechodzenia górą nie zaryzykowałyśmy trzeba się było więc wykazać umiejętnością czołgania i właśnie podczas tej czynności Gosia "ochrzciła" swoje super spodnie. 

 

"ochrzczone" spodnie Gosi :)

 

Następnie przebiegłyśmy przez resztki miasteczka Miedziaka, osławionego niedawno przez książkę Filipa Springera i zobaczyłyśmy z bliska nowo otwarty browar. Potem był kawałek przez Mniszków i tuż nad nim na szczycie Piaskowej już ostatni punkt na tym odcinku.

 

Gosia na PK26 i na punkcie S03

 

Stamtąd szybko zbiegłyśmy do Janowic na punkt sędziowski czyli start odcinka specjalnego. Otrzymałyśmy tu nową mapę oraz uzupełniłyśmy poziom wody w naszych bukłakach. Na naszych zegarkach minęła trzecia godzina i dobiegał 20km biegu kiedy rozpoczęłyśmy odcinek specjalny, który przebiegał już w samym sercu Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Dzięki dużo dokładniejszej mapie z nawigowaniem nie miałyśmy żadnych problemów. Może poza punktem S06 gdzie trochę zmyliła nas sieć dróg zmieniona przez niedawną zwózkę drewna. Na szczęście inni zawodnicy znaleźli ten punkt wcześniej i trafiłyśmy do niego metodą "na słuch" :) Punkty na tym odcinku położone były w malowniczych miejscach. Mnie szczególnie urzekł nasz przedostatni punkt S03 który wisiał nad zbiegiem dwóch strumyków.

 

Na mecie

 

Wybierając kolejność zaliczania punktów zdecydowałyśmy że ostatnie kilometry naszego biegu pokonamy asfaltową drogą prowadzącą z Trzcińska do Janowic. Okazało się to bardzo dobrą decyzją, bo zmęczenie dawało już o sobie znać a wiadomo, że po takiej nawierzchni łatwiej się biegnie. Bieg ukończyłyśmy pokonując dystans 29,1km z czasem 05:42 co dało nam 15 miejsce w kategorii open i 3 wśród kobiet! Rudawska Wyrypa pomimo, że to jedna z naszych pierwszych tego typu imprez okazała się więc dla nas bardzo szczęśliwa.  

 

Ola Wodzicka

 

p.s. link do wyników - http://rudawskawyrypa.pl/web_documents/rw2015_-_wyniki_-_tp25.pdf

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
TRASA jest KOBIETĄ - mamy dowód
Data: 03/03/2016

W czwartkowy wieczór Ola zapytała czy nie wybiorę się pobiegać po lesie. Znaczy się czy nie pojadę na Rajd "Róża Wiatrów" do Puszczy Zielonka, na trasę „lajtową” ...