Facebook RSS Kanał YouTube

Kobiety na medal

Na przełomie maja i czerwca 2012 roku spotkałyśmy się na pierwszych zajęciach biegowych. Jako pierwsza dołączyła Ela i się zaczęło…

 

W listopadzie 2012 roku Runners World poświęcił naszej akcji, aż trzy pełne strony – BABSKIE BIEGANIE - zostałyśmy Celebrytkami :) Dziewczyny w czarnych koszulkach z pomarańczowym znaczkiem na piersiach stały się coraz bardziej rozpoznawalne. Nabrały pewności siebie i odwagi, aby uczestniczyć w zorganizowanych imprezach biegowych.

 

W sierpniu 2012 r. z Wiolą uczestniczyłyśmy w biegu przygodowym „Rajd Konwalii” jest to połączenie biegu na orientację z zadaniami specjalnymi na lądzie i wodzie J. 33km bieg ukończyłyśmy z sukcesem, zajmując III miejsce na trasie Relax. Miesiąc później Ela, Jola i Sylwia wystartowały na dystansie 5 km we wrocławskim „Biegu Solidarności”. Z sukcesem – bieg ukończyły z bardzo dobrymi czasami. Był tez BONUS - Ela,  jak na prawdziwą kobietę, dbającą o dom przystało, wygrała … zmywarkę! Potem „Przewietrzyłyśmy  się na Olimpijskim", zaliczyłyśmy „ósemkę”  

 

Ale jak wiemy apetyt rośnie w miarę jedzenia, robi się coraz bardziej ekscytująco, jedziemy z Elą  na  hardcorowy „Bieg po Złoto” do kopalni. W zimowych biegach przy temperaturze -15st startujemy z Olą na dystansie 5km w Grand Prix „Z Biegiem Natury”. Następny dystans odhaczony – Jola i Sylwia mają „dyszkę” na „Wrocławska 10”

 

Marzy nam się wspólny półmaraton. Przygotowywałyśmy się do Półmaratonu Ślężańskiego, jednakże kontuzje i choroby znacząco wpłynęły na nasze plany. Ze szczęśliwej „szóstki” wystartowała dwójka - ja z Jolą, lecz jestem pełna optymizmu, jeszcze pobiegniemy w szóstkę „w komplecie” , jest przecież coraz więcej świetnie przygotowanych imprez biegowych…

 

Lubimy te nasze wspólne treningi biegowe i nagrodę na końcu – wspólna kawa, ciacho i gadanie! Piszę o naszej „szóstce” – Ela, Jola, Ola, Sylwia, Wiola i ja – ponieważ mam do niej wielki sentyment. Razem zaczynałyśmy i razem tworzyłyśmy grupę, która dopiero nabierała rumieńców, by stać się trampoliną dla innych kobiet.

 

Dzisiaj jest nas coraz więcej – Ania, Alicja, Basia, Dominika, Dorota, Joanna, Kasia, Klaudia, Marta, Monika, Vita … z sukcesem przekraczamy linie mety na dystansach 5, 10, 21km. Życzę powodzenia i wytrwałości, życzę sobie, aby było więcej zadowolonych z życia kobiet. Wystarczy spróbować…

…tak jak my, w grupie!

 

ELA

Zawsze interesowałam się sportem i lubiłam aktywność fizyczną, ale rodzina, dziecko, praca pochłonęły mnie na tyle, że zaniedbałam tę stronę mojego życia. Byłam dobrze po czterdziestce, kiedy postanowiłam na dobre to zmienić.

Pomyślałam o bieganiu, ale brakowało mi odwagi, aby po prostu wyjść  i pobiegać, no i prawdę mówiąc, zupełnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Nieśmiałe próby na spacerach z psem kończyły się brakiem wiary w siebie. To niemożliwe, żebym mogła biegać swobodnie długie kilometry skoro po kilkudziesięciu metrach mam zadyszkę i wydaje mi się, że więcej nie dam rady!

Wtedy pomyślałam, że dobrym ruchem w tym kierunku będzie poprawienie ogólnej sprawności fizycznej i zaczęłam uczęszczać regularnie do klubu fitness. W klubie spotkałam wielu zapalonych biegaczy, m.in. założycieli fundacji Kobiety na Medal  J. To było to! Okazja by wreszcie zrobić pierwszy krok - zgłosiłam chęć rozpoczęcia przygody z bieganiem w ramach Fundacji i … byłam w szoku, w jak łagodny sposób za pomocą marszobiegu wraz z pomiarem tętna, zostałam w prowadzona w bieganie. Fakt, że miałam już niezłe podstawy w postaci solidnie przetrenowanego około 1,5 roku  w klubie, ale nigdy bym nie przypuszczała, że na czwartym z kolei  treningu pokonam truchtem całe 4 kilometry!

Tak, mogę powiedzieć, że bieganie odmieniło moje życie. Stało się wspaniałą pasją , którą dzielę z mężem, którego zaraziłam swoim zapałem. Zmieniłam sposób spędzania wolnego czasu, teraz stałym punktem niedzielnego przedpołudnia jest wycieczka biegowa z mężem, znajomymi czy dziewczynami z KNM. Wspólne bieganie to coś bardzo fajnego, ale równie wspaniałe są te samotne chwile w biegu,   kiedy mogę oderwać się od wszystkiego i pobyć trochę sama ze sobą, czego każda z nas potrzebuje.

Zyskałam nowe znajomości, przyjaciółki, z którymi łączą mnie nie tylko wspólne treningi, udział w zawodach , ale też zabawa jak i dzielenie się kłopotami i wzajemnie wspieranie się w trudnych momentach. Dużo lepiej prezentuje się moja figura, mam w związku z tym więcej pewności siebie, więcej odwagi w wyborze ubrań.

Bieganie sprawia mi wiele radości, daje wiarę w moje możliwości, niezapomniane przeżycia , bo czy pomyślałabym, że w wieku 47 lat będę biegać w zawodach?

 

JOLA

Moją przygodę z bieganiem zaczęłam od przypadku. To był krótki trening na siłowni dla zabicia czasu, zaczęty od rozgrzewki na bieżni. Ruszyłam, przebiegłam 200 m i zjechałam z bieżni z tętnem podbitym do maksymalnych wartości, wycierając jednocześnie podłogę językiem. Kiedy oddech uspokoił się na tyle, że mogłam mówić, próbowałam przekonać Trenera, że bieżnia na pewno jest zepsuta, bo myślę sobie, że mogłabym przebiec ze 2 km, a na pewno więcej niż 200 m. Zrobiliśmy więc drugie podejście - jak można się domyśleć podobne w skutkach. Ten moment mnie przeraził. Pomyślałam, że muszę z tym coś zrobić. I tak się zaczęło. Dodam jeszcze, że od zawsze nienawidziłam biegania. Wolałam sporty grupowe (koszykówka, siatkówka). Bieganie wydawało mi się dziwne, nudne i takie... samotne.

I tak się zaczęło... Czy coś straciłam odkąd zaczęłam biegać?? Może kilka bzdurnych programów, które zapewne obejrzałabym spędzając kolejne popołudnia przed telewizorem, ze 2 godziny snu w sobotni czy niedzielny poranek, kiedy wstaję wcześniej, żeby dojechać na zawody i na pewno kilka zbędnych kilogramów :-)

Odpowiedź na pytanie co zyskałam jest bardziej złożona:

  • kilka medali i pucharów (bardzo dobrze robią na ego ;-))
  • mnóstwo fantastycznych, otwartych, wesołych nowych znajomych i przyjaciół
  • takie coś we mnie, co powoduje, że kiedy wracam z biegania i patrzę w lustro, to sama się do siebie uśmiecham
  • zewnętrznie - ładniejsze ciało, a wewnętrznie inną, nową, siebie. Naprawdę uważam, że bieganie hartuje ducha
  • czuję się silniejsza, zdrowsza :-)
  • mogę po treningu bez wyrzutów sumienia zjeść coś pysznego i nawet kalorycznego
  • uwierzyłam w siebie. Jeszcze 1,5 roku temu przebiegałam 200 m, a pojutrze będę oficjalną półmaratonką  - tak to się chyba pisze?? ;-)
  • to też świetny sposób na rozładowanie stresów, napięć i nerwów dnia codziennego

Podpisuję się też dwoma rękami pod słowami Willa Smitha o bieganiu: "Kiedy biegasz jest taki mały człowieczek, który do Ciebie mówi: jestem taki zmęczony, zaraz wypluję swoje wnętrzności(...) nie dam rady biec dalej. I masz ochotę się poddać, co nie? I kiedy nauczysz się pokonywać tego małego człowieczka gdy biegasz, nauczysz się jak się nie poddawać, kiedy rzeczy w Twoim życiu stają się naprawdę trudne"

Buziaki - Jola

 

SYLWIA

Bieganie oznacza dla mnie wolność, wyzwolenie się z ograniczeń własnego ciała, powoli, krok za krokiem pokonywanie własnych słabości. Każdy przebiegnięty kilometr sprawia, że odnajduję siebie, jest to często jedyny czas, kiedy mogę pobyć sama ze sobą, sięgnąć głębiej w poszukiwaniu własnych emocji, zdobyć się na przemyślenia lub odwrotnie biec przeżywając sam bieg i nic więcej…

Muszę przyznać się, że zaskoczyłam sama siebie, okazało się, że jeszcze mogę powalczyć, stać mnie na to. Zaczęło się powoli, najpierw chód i bieg, potem coraz więcej biegu, wydawało się niemożliwe przebiec 5 km. Potem te 5 km, to była tylko rozgrzewka, licznik na skali moich możliwości zaczął się przesuwać.

Nie jest łatwo, niekiedy wyrwanie się z kołowrotka codziennych czynności wydaje się niemożliwe, czasem miewam poczucie winy, że kradnę dla siebie czas, aby ruszyć przed siebie. Jednak już teraz nie mogę się z mojej pasji biegania wyzwolić, nawet gdy mam przerwę zawsze do niej powracam, sięgam po nią jak po moje „koło ratunkowe’, tylko wtedy jestem naprawdę sobą.

Co jest najtrudniejsze?

Najtrudniej jest zacząć, uwierzyć w siebie na tyle, by nie zrezygnować, zanim dostąpisz rozkoszy głębokiej satysfakcji. Dziękuje Irenko, to ty najpierw uwierzyłaś we mnie, a potem ramię w ramię biegłaś motywując mnie do walki…o siebie.

 

OLA

Już od pewnego czasu chciałam zacząć biegać, przede wszystkim, aby poprawić samopoczucie i zgubić trochę kilogramów, które zostały mi w spadku  po 2 ciążach. Bieganie wydaje mi się też najbardziej naturalną formą aktywności fizycznej i w przeciwieństwie do  np. narciarstwa nie wymaga  zakupu specjalnego sprzętu ani wyjazdów, co bardzo mi odpowiada, bo mam ograniczony czas i budżet. Przez kilka miesięcy brakowało mi niestety motywacji, aby zacząć biegać, pomimo że w prezencie na 30 urodziny dostałam od męża buty. Bałam się też, że rozpoczęcie samodzielnych treningów bez fachowej wiedzy może szybko spowodować kontuzję i sprawi że się zniechęcę. Wtedy poprzez newsletter programu „Miasto w formie” dowiedziałam się o projekcie Kobiety na Medal. Uczestnictwo w nim okazało się właśnie tym czego szukałam. Dało mi przede wszystkim motywację i nieocenione wsparcie poprzez fachową poradę co i jak robić, aby sobie nie zaszkodzić. Wspaniałe jest również to, że dzięki projektowi poznałam fajnych ludzi. Biegam już pół roku, wystartowałam w kilku biegach. Sprawia mi to ogromną satysfakcję i mogę już z pewnością stwierdzić, że nie wyobrażam sobie mojego życia bez biegania.

 

WIOLA

KNM obdarzyła mnie przyjaźnią, wsparciem i pomocą. Poznałam wiele wartościowych osób, na które zawsze mogę liczyć. W KNM otrzymałam wsparcie w trudnych chwilach podczas kontuzji i  nauczyłam się pokory i wytrwałości. Wiem teraz, że nic nie przychodzi bez wysiłku, na wszystko potrzeba czasu , a żeby osiągnąć cel trzeba włożyć w jego osiągnięcie trochę pracy.

A co daje mi bieganie:

- zmęczenie i stany euforyczne po bieganiu, poczucie, że mogę przenosić góry,

- spokój i wyciszenie, wolność i wypoczynek,

- świadomość własnego ciała , wysportowaną młodzieńczą sylwetkę,

- systematyczność

- bieganie to nałóg, który napędza mnie do pracy i daje energię,

- bieganie nauczyło mnie POKORY!

 

​IRENA

Jesteśmy różne, każda z nas ma swój „charakterek”, ale mamy wspólną pasję i chcemy być szczęśliwe. Już nie jesteśmy tylko „dziewczynami z klubu” – stałyśmy się sobie bardzo bliskie.

Wspieramy się, udzielamy sobie pomocy, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Razem mamy już swoją „historię” i za to chciałam Wam podziękować :)

 

 

 

Do zobaczenia na trasie – wypatrujcie nas! A może chcecie się przyłączyć?

Zapraszam do zakładki JAK ZACZĄĆ

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
TRASA jest KOBIETĄ - mamy dowód
Data: 03/03/2016

W czwartkowy wieczór Ola zapytała czy nie wybiorę się pobiegać po lesie. Znaczy się czy nie pojadę na Rajd "Róża Wiatrów" do Puszczy Zielonka, na trasę „lajtową” ...