Facebook RSS Kanał YouTube

Kuchnia pescowegetarianska

Moja przygoda z „zielonym jedzeniem” rozpoczęła się banalnie – miałam alergie – na „nie wiadomo co”. Na początku zrezygnowałam praktycznie ze wszystkiego, co można jeść – nabiał, mięso, słodycze, kawa – w zasadzie została mi woda i chleb :).
Okazało się, że nie służy mi mięso zwierzęce w jakiejkolwiek postaci oraz mleko i przetwory krowie.

 

Od 10 lat w mojej kuchni na stałe zagościły warzywa, owoce, biały ser, makarony, ryby i owoce morza. Mogę jeść słodycze :) a i z mlekiem, też mogę sobie w obecnej chwili pozwolić na odnowienie przyjaźni. Jestem pescowegetarianką, funkcjonuje również inna nazwa ichti-wegetarianizm (z łac. pesco-ryba, z gr. ichthys – ryba).  Ichti-wegetarianie  nie spożywają mięsa czerwonego i drobiu. Jedzą ryby i owoce morza, jajka, produkty mleczne i miód. Bardzo lubię te lekką, pożywną i bogatą w kwasy omega3 kuchnię.

 

Jestem czynną biegaczką, zazwyczaj tygodniowo pokonuję około 50-90 km, dlatego muszę zwracać uwagę na odżywianie. Lekarze odradzali tak intensywne treningi ze względu na brak dostaw „żelaza” w tradycyjnej postaci – tj. mięsa. Miałam zrezygnować? O nie! Wystarczy tylko chcieć i wiedzieć jak racjonalnie komponować posiłki, aby cieszyć się zdrowiem i swoją pasją.

 

Będę się starała w tym dziale zachęcić Was do zaprzyjaźnienia z moja kuchnią, a kto wie może i do zmiany nawyków żywieniowych :) Nie jestem zwolenniczką stosowania diet odchodzających. Zazwyczaj efekt jest marny i chwilowy. Już samo słowo dieta wzbudza niesmak. Jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku w odżywianiu w połączeniu z aktywnością fizyczną. Uwielbiam słodycze, a właśnie dzięki bieganiu mogę się nimi zajadać bezkarnie.

 

Staram się spożywać około 5-6 posiłków w małych porcjach w ciągu dnia. Jak wiemy częściej, a mniej „odzwyczaja” nasz organizm od magazynowania energii w postaci tak niechcianego przez nas „tłuszczyku”. Nasz organizm nastawiony jest na przetrwanie, zawsze będzie się bronił przed „zniszczeniem” jakie powodują głodówki i różnego rodzaju diety odchudzające. Bądźmy dla niego dobrzy – dostarczajmy mu „paliwa” na bieżąco, a on odwdzięczy nam się doskonałym samopoczuciem i wyglądem!

 

Jak już wiecie uwielbiam ryby w każdej postaci. Jestem również fanką zup, ponieważ podczas procesu gotowania wszystko co dobre zostaje w wywarze. Moją ulubienicą jest ZUPA RYBNA. Najlepszą jej odmianę przygotowuję z dodatkiem karpia. Raczę się nią zawsze na Boże Narodzenie. Zapewne w tej „jednorazowości” tkwi jej ekskluzywność i niepowtarzalny smak. Sekretem, każdej mojej zupy  jest aromatyczny bulion warzywny.

 

BULION WARZYWNY

Mój bulion warzywny potrzebuje:

  • 1 łodyga selera naciowego
  • 1 średni korzeń marchewki
  • 1 średni korzeń pietruszki
  • 1 liść laurowy
  • 4 ziarnka pieprzu
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała cebula
  • 1 litr zimnej wody
  • odrobina soli

Wszystkie warzywa dokładnie myjemy. Seler tniemy na ok. 2 cm kawałki, ząbki czosnku nie kroimy tylko rozgniatamy, aby pękły, wtedy aromat będzie pełniejszy. Cebulę kroimy na pół, marchew i pietruszkę zostawiamy w całości. Wszystkie składniki wkładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Gotujemy przez 40 minut  na małym ogniu lub na zakresie 7-8 w przypadku kuchenki indukcyjnej. Ważne, aby wywar nie wrzał, a powoli „dochodził”, uwalniał smaki i aromaty zawartych w nim ingrediencji. Dla podniesienia walorów smakowych dodaję kilka gałązek zielonej pietruszki. Mamy bazę!

 

ZUPA RYBNA

Teraz komponujemy zupę rybną.
Z bulionu usuwamy korzeń i łodygi pietruszki, cebulę. Wyciągamy marchewkę i kroimy w krążki. Dodamy ją na koniec, kiedy zupa będzie już gotowa. W garnku pozostawiamy seler naciowy i czosnek. Do tak przygotowanej bazy dodajemy:

  • 1 mały kawałek świeżego imbiru (ok. 3cm)
  • 1 gałązka świeżej kolendry
  • 4 pieczarki
  • ½ czerwonej papryki
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 250g fileta ze świeżego łososia – nie uznaję ryb mrożonych!
  • sok z wyciśniętej połówki limonki
  • 1 pęczek zielonej pietruszki

Warzywa myjemy, imbir oczyszczamy ze skórki i kroimy na pół, pieczarki kroimy w płatki, paprykę w słupki. Z ryby usuwamy skórę i kroimy w grubą kostkę (z porcji będzie około 16 kostek). Wszystko dodajemy do bulionu, doprawiamy sosem sojowym i gotujemy na małym ogniu przez około 10 min. Na koniec doprawiamy sokiem z limonki i odrobiną soli wg uznania. Dekorujemy pociętą natka zielonej pietruszki i marchewką.

Używam w swojej kuchni bardzo mało soli. Zastępuję ją w zależności od rodzaju dania sosem sojowym ,który jest z natury słony lub mieszankami ziołowymi. Kolendrę kupuję w doniczce i wyrywam jedno pasmo z korzeniami – tak rozumiem znaczenie słowa „gałązka kolendry” :)

Smacznego!

 

Moja pomocnica. Zawsze do kuchni sprowadza ją tylko intrygujący zapach. Razem ze mną testuje wszystkie dania – z apetytem pochłania efekty mojej pracy :)

 

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
TRASA jest KOBIETĄ - mamy dowód
Data: 03/03/2016

W czwartkowy wieczór Ola zapytała czy nie wybiorę się pobiegać po lesie. Znaczy się czy nie pojadę na Rajd "Róża Wiatrów" do Puszczy Zielonka, na trasę „lajtową” ...