Facebook RSS Kanał YouTube

Podziel się...

Czy wszyscy na pewno wiemy, że przeszczep szpiku, to jedynie zgoda na pobranie krwi?! Jeśli nawet nie planujecie zostać dawcami szpiku, przeczytajcie poniższy wywiad, wyjaśniający, jak łatwo można pomóc choremu odzyskać zdrowie, życie...

„ (…) głównym problemem jest brak świadomości.”
Jarek Dybko

 

Dr n. med. Jarosław Dybko – Specjalista Hematolog. Od 8 lat pracuje w Klinice Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Autor ponad 50 naukowych publikacji dotyczących chorób układu krwiotwórczego.
Na co dzień zajmuje się przeszczepianiem szpiku oraz leczeniem ostrych białaczek.

 

Irena Jedzińska: Białaczka, inaczej leukemia. Słysząc taką diagnozę pacjenci nie zawsze są świadomi z czym mają do czynienia. Mógłby pan przybliżyć nieco tę grupę nowotworów?
 

dr Jarosław Dybko: Białaczka to nowotwór układu krwiotwórczego, w skład którego poza szpikiem wchodzą węzły chłonne, wątroba, śledziona. Jest to choroba rozrostowa polegająca najczęściej na rozplemie układu białokrwinkowego, czyli niekontrolowanym namnażaniu się białych krwinek. Gdy tych krwinek jest za dużo, zaczynają one wypierać ze szpiku pozostałe linie szpikowe. W szpiku mamy 3 linie komórkowe: białokrwinkową, która jest odpowiedzialna za odporność, czerwonokrwinkową – odpowiedzialną za produkcję krwinek czerwonych, przenoszących hemoglobinę i dostarczających tlen do wszystkich tkanek oraz płytkową, będącą elementem hemostazy, czyli prawidłowego krzepnięcia. Mówiąc potocznie, płytki są odpowiedzialne za to, że nie krwawimy zewsząd. W związku z tym, kiedy białych krwinek w szpiku jest za dużo, bo rozwija się białaczka, te dwa układy zostają wyparte. Rozwija się wówczas anemia – jeden z objawów białaczki, często przeoczany, zwłaszcza na początku choroby oraz tzw. skaza krwotoczna, czyli wybroczyny i siniaki na skórze i śluzówkach. Tak ogólnie rozróżnić możemy: białaczkę ostrą, przewlekłą białaczkę szpikową oraz przewlekłą białaczkę limfatyczną. Chociaż rodzajów białaczki jest kilkanaście.

 

I.J.: W swojej wieloletniej pracy na pewno spotkał się Pan z różnymi rodzajami białaczki. Jakie są ogólne objawy i jak się je leczy?


J.D.: Możemy tutaj mówić o trzech podstawowych objawach: anemia, spadek odporności i skaza krwotoczna. Jak wiemy, anemia objawia się zmęczeniem, sennością, apatią, spadkiem wydolności i tolerancji wysiłku. Anemia, o ile nie rozwija się gwałtownie, często jest utożsamiana z przewlekłym zmęczeniem. Drugą grupę dolegliwości stanowią objawy z układu płytkotwórczego. Tutaj z kolei, jeśli spada liczba płytek, pojawiają się objawy skazy krwotocznej. Są to wybroczyny, siniaki, często bez żadnego urazu. Jeśli mamy całe nogi w siniakach i wybroczynach to nie jest to sytuacja normalna. Wydawałoby się, że jak białych krwinek jest dużo, to dobrze, bo mamy dobrą odporność. Niestety nie, ponieważ są to nowotworowo zmienione komórki, a one nie spełniają swojej roli i nie zapewniają odporności. Jeżeli chodzi o objawy ostrej białaczki, to kolejnym elementem są infekcje. Najczęstsze to infekcje bakteryjne: np. angina, która się nie leczy albo ropień migdałka, a także zapalenie płuc. Gdy rozwija się ostra białaczka, zwłaszcza u ludzi młodych, najczęściej jest tak, że wszystkie te objawy z trzech grup występują naraz. Z białaczkami przewlekłymi jest trochę inaczej. Zazwyczaj rozwijają się bardzo powoli i nie dają takich gwałtownych objawów.

Najczęściej wykrywane są w badaniach okresowych. Wówczas najczęstszym objawem laboratoryjnym jest leukocytoza, czyli podwyższona liczba białych krwinek. Przewlekła białaczka limfatyczna to zazwyczaj choroba osób starszych i często wykrywana przez przypadek. Ci ludzie często nie wymagają leczenia, a jedynie obserwacji. Może też się tak zdarzyć, że na tę chorobę zapada młoda osoba. Rozwija się wówczas bardziej gwałtownie i wymaga leczenia. Jej objawy są podobne jak w ostrych białaczkach – wybroczyny, osłabienie i zaburzenia odporności. Leczenie białaczek również należy rozróżnić. Przewlekła białaczka szpikowa stanowi obecnie osobny rozdział w leczeniu białaczek. Jest leczona lekami doustnymi, które zmieniają DNA w taki sposób, że znika fragment genomu odpowiedzialny za tę białaczkę. To jest naprawdę rewolucyjna metoda, tzw. leczenie inteligentne. Działa to świetnie. Na szczęście, mimo wielu zawirowań, o których ciągle się słyszy, ta metoda jest w Polsce refundowana. Ci ludzie świetnie się czują i pracują zawodowo. Jeżeli chodzi o białaczki ostre to nie jest już tak dobrze. Wszystkie one są leczone bardzo konwencjonalnie. Od wielu lat według tego samego schematu: chemioterapia pierwszego rzutu, tak zwana indukcja. To jest dożylna chemioterapia, wymagająca hospitalizacji, mocno obciążająca i wymagająca leczenia wspomagającego. Następnie zależnie od tego, czy pacjent osiąga remisję, czyli obraz białaczki znika ze szpiku, dalej kontynuuje się leczenie. Jest to leczenie konsolidujące, mające na celu umocnienie remisji. Jeżeli jednak białaczka nadal znajduje się w szpiku, to następują kolejne cykle leczenia, mające na celu zlikwidowanie białaczki.

I.J.: Panuje przekonanie, że ta choroba, to już jest wyrok. Czy można całkowicie się z niej wyleczyć?


J.D.: Jedyną metodą, która do dzisiaj zapewnia wyleczenie, jest przeszczep szpiku. Białaczka jest chorobą komórki macierzystej, czyli tej pierwotnej komórki, z której rozwijają się wszystkie inne. Jeżeli tę komórkę wymienimy, a na wymianę pozwala tylko i wyłącznie przeszczep szpiku, a po latach pacjent jest wolny od powikłań i nie ma wznowy, to można uznać, że pacjent jest wyleczony.

I.J.: Czy istnieje jakiś przedział wiekowy, w którym ludzie najczęściej zapadają na ten nowotwór?


J.D.: Właściwie nie. Chorują dzieci od najmłodszych lat jak i osoby w wieku podeszłym. Jest pewna skłonność do zapadalności na pewne typy białaczek: przewlekłe białaczki są domeną wieku dojrzałego. Natomiast zachorowalność na ostre białaczki dotyczy każdego wieku. Nie ma wyjątku.

I.J.: Czy istnieją jakieś czynniki wpływające na zapadalność na tę chorobę?


J.D.: To są tylko hipotezy. Hipotezy o infekcji wirusowej, o zanieczyszczeniu środowiska, o uwarunkowaniu genetycznym, które może mieć znaczenie w określonych warunkach, np. przez określone leki lub pod wpływem czynników środowiska. Nie ma jednak żadnego pewnego elementu, który stwierdzałby, że ten konkretny czynnik odpowiada za jakiś typ białaczki. Żaden związek nie został udowodniony do dziś. Niestety przyczyn białaczek nie znamy. Dlatego też nie ma ciągle skutecznego leczenia przyczynowego. To, co robimy, czyli chemioterapia, a nawet przeszczep szpiku, to jest tylko leczenie objawowe. To jest reakcja na nowotwór.

I.J.: Na niektóre nowotwory są już szczepionki, jak np. na raka szyjki macicy. Rozumiem, że z białaczką tak nie jest, skoro nawet nie znamy przyczyn powstania tej choroby. Ale czy możemy może jakoś jej zapobiec?


J.D.: Nie ma żadnej profilaktyki. Tak, jak są choroby układu krążenia, np. miażdżyca, cukrzyca, gdzie jasno wiemy czego unikać, żeby się na to nie narazić, a przynajmniej zmniejszyć ryzyko, tak w przypadku białaczek nie wiemy jakich elementów środowiska unikać. Być może sytuacja się zmieni, gdy na szeroką skalę wejdą badania mikromacierzy, czyli szczegółowe badania DNA. Będzie można wówczas sprecyzować jaka zmiana genetyczna powstaje w określonych nowotworach. To jeszcze nie jest poznanie przyczyny, ale jest już dużym krokiem w kierunku celowanej terapii.

I.J.: Mówi się, że w Polsce wciąż za mało osób decyduje się by zostać dawcą szpiku. Jak to wygląda w naszym województwie?


J.D.: Na to pytanie nie potrafię precyzyjnie odpowiedzieć ponieważ w Polsce nie ma rejestru dawców podzielonego na regiony. Ogólnie w Polsce w tej chwili jest zarejestrowanych ok 300 tys. dawców. Dla porównania – w Niemczech ok 4,5 mln.

I.J.: Jak Pan myśli z czego to wynika? Ludzie się boją, czy są po prostu źle poinformowani i myślą, że stwarza to zagrożenie dla ich życia?


J.D.: Myślę, że głównym problemem jest brak świadomości. Ludzie zazwyczaj nie wiedzą z czym to się wiąże. Potoczne wyobrażenie jest takie, że przede wszystkim będziemy wykonywać punkcję kręgosłupa. To jest największy lęk, nie tylko dawców, ale również pacjentów – nakłuwanie kręgosłupa, które skończy się paraliżem. Ten sposób myślenia zdarza się w 80% przypadków. W rzeczywistości nikt nikomu nigdy nie nakłuwa kręgosłupa. Nie ma żadnego ryzyka jakiegokolwiek paraliżu. Ważną sprawą jest również niedostateczne nagłośnienie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich udział autentycznie ratuje życie. To nie jest frazes, w który uderzymy. To jest naprawdę ratowanie życia. Jeżeli pacjenci, którzy mają ostrą białaczkę nie znajdują dawcy, prędzej czy później umrą. Szpik na prawdę ratuje życie. To nie jest banał.

I.J.: Jakie są metody pobrania szpiku? Czy to pobieranie boli?


J.D.: Właściwie obciążeń dla dawcy nie ma żadnych. Możemy uwzględnić dwie metody do pobrania materiału do przeszczepu. Najbardziej tradycyjna, to pobieranie szpiku z talerza kości biodrowej w znieczuleniu ogólnym. Ta metoda nie wiąże się z podawaniem żadnych leków. Niestety ma pewne ograniczenia, głównie dla pacjentów, ponieważ możemy pobrać tylko określoną objętość takiej krwi szpikowej. W związku z tym, jeśli jest potrzeba większej ilości materiału, tego już nie można zrobić. W trakcie pobierania szpiku nic się nie czuje, ponieważ tak jak już wspomniałem jest to robione w znieczuleniu ogólnym. Obecnie ta metoda jest rzadko stosowania, głównie ze względu na to znieczulenie. Kolejna metoda wiąże się z podawaniem przez 5 dni przed pobraniem komórek, tak zwanego czynnika wzrostu. Ten czynnik wzrostu powoduje odrywanie się komórek macierzystych szpiku i wyrzucanie ich do krwi. Następnie dawca ma pobierane te komórki z krwi obwodowej poprzez dwa wkłucia do żył łokciowych na tak zwanym separatorze komórkowym. Jest to o tyle wygodne, że pobierana jest minimalna objętość krwi krążącej. Dla dawcy jest to nieobciążające, a maszyna wychwytuje komórki macierzyste. Ta metoda jest stosowana od lat na całym świecie. Jest zaaprobowana przez wszystkie rejestry światowe. Nie stanowi żadnego istotnego obciążenia dla zdrowia dawcy.

I.J.: Czy dawca może sobie wybrać metodę, którą chciałby oddać szpik?


J.D.: Tak, ma pełne prawo do tego. Ośrodki przeszczepowe, które proszą o mobilizację konkretnego dawcy zwykle określają rodzaj materiału, ale dawca już w momencie rejestracji ma prawo zaznaczyć, której metody nie chce. Mało tego, dawca na każdym etapie może się wycofać. To nie jest tak, że jednorazowa zgoda skazuje go na stały pobyt w rejestrze. Natomiast wiem z doświadczenia, że ludzie, którzy to robią, są tak zmotywowani, że odmowa właściwie się nie zdarza.

I.J.: Wiele osób, które chciałyby oddać szpik, nie wie, jak to formalnie załatwić. Jaka jest procedura zostania dawcą?


J.D.: To jest bardzo prosta sprawa. Jeżeli decydujemy się na to, że chcemy zostać dawcą szpiku, należy się zgłosić do rejestru, który zajmuje się badaniem i werbowaniem. W naszym województwie jest to ośrodek kierowany przez prof. Lange- Dolnośląskie Centrum Transplantacji Komórkowych z Krajowym Bankiem dawców Szpiku. Osoby, które chcą zostać dawcami zgłaszają się do ośrodka kwalifikacji dawców. Po zgłoszeniu potencjalny dawca jest badany przez lekarza. Następnie jest pobierana krew. Osoba musi być przebadana wirusologicznie. Jeżeli te wszystkie warunki spełnia, to następnym elementem badania jest typowanie HLA (z pobranej wcześniej krwi), czyli antygenów zgodności tkankowej. To jest badanie genetyczne, które w pewnym sensie opisuje dawcę (zapis fragmentu DNA na 6 chromosomie). Po takim badaniu dawca już jest w rejestrze. Nic więcej się nie dzieje. Często może być tak, że przez wiele lat dawca funkcjonuje w rejestrze, ale nie ma potrzeby pobierania od niego materiału. Natomiast jeżeli pojawi się pacjent, który będzie miał taki sam zapis genetyczny, wtedy taki dawca proszony jest ponownie o zgodę na pobranie materiału przeszczepowego. Procedura jest prosta. Nie jest obciążająca ani czasochłonna.

I.J.: Jak Pan uważa, warto jest organizować akcje promujące oddawanie szpiku? Czy takie przedsięwzięcia przynoszą jakieś znaczące rezultaty?


J.D.: Tak, jak najbardziej warto organizować. To widać po ostatniej akcji, jaką przeprowadziła Doda, która zwerbowała kilkadziesiąt tysięcy osób. To jest ogromna liczba i można to uznać za sukces. Uważam, że takie akcje powinny uświadamiać, że de facto nie ma ryzyka, że jest to metoda naprawdę ratująca życie. Obecnie ok. 83% pacjentów po przeszczepie wychodzi na prostą. Zapewnia się im wyleczenie, gdzie przed 12 laty wyleczalność była na poziomie 40%. Nie ma lepszego źródła, szpik jest nie do zastąpienia! Im więcej takich akcji, tym wiedza potoczna społeczeństwa w tej sprawie większa, a im więcej będzie dawców, tym większe szanse na przeżycie mają chorzy na białaczkę. A tylko to się liczy.

I.J.: Dziękuję za rozmowę.


J.D.: Dziękuję.

 

 

źródło: http://www1.doba.pl/?s=subsite&id=125&mod=2

Komentarze

Pogoda Wrocław z serwisu

BlogRSS

zobacz więcej
TRASA jest KOBIETĄ - mamy dowód
Data: 03/03/2016

W czwartkowy wieczór Ola zapytała czy nie wybiorę się pobiegać po lesie. Znaczy się czy nie pojadę na Rajd "Róża Wiatrów" do Puszczy Zielonka, na trasę „lajtową” ...